Bogdan Wenta: “Nie ma sytuacji niemożliwych”
Trener naszych szczypiornistów, Bogdan Wenta.
Robert Kubica: “Dziękuję wszystkim kibicom na doping”
Robert Kubica udziela wywiadu po polsku podczas GP w Brazylii 2008
Piotr Rybkiewicz: “Jest to chyba mój najlepszy klub”
Piłkarz Wigier mówi o grze w suwalskiej drużynie.
Jan Adamczewski: “Wszystko dietetyczne sprawy”
Rozmowa z Jan Adamczewskim, związanym z drużyną Wigier Suwałki
Dariusz Sawicki: “Treningi zaczynam w zimę na trenażerze w domu.”
- Gratuluję świetnego wyniku na Mistrzostwach Solo 24, które niedawno odbyły się w Kanadzie. Domyślam się, że trzecia lokata Pana satysfakcjonuje. Co najbardziej zapadło Panu w pamięć z trasy wyścigu? Proszę powiedzieć o wrażeniach z pobytu w Kanadzie.
Dziękuję, 3 miejsce jak najbardziej mnie satysfakcjonuje, ale zawsze pozostaje pewien niedosyt. Zawsze tak mam, że gdy nie zajmę pierwszego miejsca zastanawiam się co mogłem zrobić lepiej, aby wskoczyć choć jedno miejsce wyżej. Mimo wszystko wiem, że choćbym wyeliminował wszystkie swoje błędy, to mógłbym co najwyżej zmniejszyć stratę, ale miejsca bym nie poprawił. Miałem wyjątkowo mocnych i bardziej doświadczonych przeciwników. Przez 24h dzieje się tyle ciekawych rzeczy, że trudno powiedzieć “co najbardziej”. Chyba pierwszy podjazd po korzeniach i inny na około 12-13km trasy. Oba sprawiały dużą trudność zanim padał deszcz, a na mokro były zupełnie nie do podjechania. 10km trasy pokonywany po raz pierwszy w nocy - przypomniałem sobie wtedy o istnieniu niedźwiedzi… Na szczęście w pit stopie uspokojono mnie, że miś widząc światła lampy odszedłby z mojej drogi. Niedźwiedzie są niebezpieczne, gdy się je zaskoczy. Jak widzą wcześniej kogoś, to same odchodzą. Przynajmniej w większości przypadków. Wracając do domu, powiedziano mi że była oficjalna informacja, że w pobliżu trasy chodzi Grizzly, ale nikt mi tego nie powtórzył, abym się nie stresował. Może moje przeczucia z pierwszego nocnego kółka były słuszne… Poza samą trasą, pogoda na pewno zapadła mocno w pamięci. Była chyba najgorsza, jaka mogła nam się trafić. Jak spadł deszcz, temperatura spadła z 27 do 14 stopni, a w nocy jeszcze do 7. Prawie cała doba “taplania” się w błocie i ryzyko podejmowane na każdym zjeździe. Najtrudniejsze zjazdy nie były długie, ale trudne technicznie. Tam gdzie byłoby najłatwiej zjechać, z ziemi wystawał kamień, lub korzeń, więc trzeba było to omijać. Przez deszcz i dużą ilość osób jeżdżących po trasie, po kilku godzinach ziemia pomiędzy korzeniami i kamieniami bardzo się wypłukała. W nocy nie widziałem tak dokładnie, ale jak na pierwszym porannym okrążeniu zobaczyłem po czym jeździłem całą noc, to zdziwiłem się, że jeszcze nie wylądowałem w szpitalu… Sam pobyt w Kanadzie był bardzo ciekawy. Jest to zupełnie inny świat. Mieszkałem w największym mieście prowincji Alberta - Calgary. Down town, to bardzo dużo szklanych drapaczy chmur. Wokół centrum są już prawie same domki jednorodzinne, a ich ilość jest imponująca, bo miasto rozciąga się na 80km. Na drogach ma się wrażenie, że nikt nigdzie się nie spieszy. Kierowcy przekraczający dozwoloną prędkość są rzadkością. Chcąc pojeździć po górach, trzeba było najpierw jechać minimum pół godziny samochodem. Trasy są rewelacyjne, a widoki jeszcze lepsze. Prawie na każdym treningu osiągaliśmy wysokość <2000mnpm.
Przeczytaj całość »
Polscy Wioślarze: “Już wcześniej wiedzieliśmy, że jesteśmy dobrzy”
Rozmowa ze zdobywcami srebra na Olimpiadzie w Pekinie
Janusz Korwin Mikke: Światem rządzą mężczyźni. Parlamenty to mężczyźni, rządy to mężczyźni. A kto daje pieniądze na organizacje feministyczne? Dlaczego te męskie rządy dają na to pieniądze? Bo jest to w ich interesie!
Ostatnie Komentarze